Lifestyle

Moja historia nierównego pojedynku na kilogramy

Bardzo bym chciała podać taki magiczny przepis na zrzucenie wagi, bardzo bym chciała Wam poradzić w dwóch zdaniach co robić żeby waga spadła w kilka dni, tygodni, miesięcy…Nie ma tu niestety drogi na skróty, ani oczywistej recepty. Chyba, że same ją znajdziecie to podzielcie się kochane!

Dieta, dieta, dieta….jak jak nie lubię tego słowa. Po prostu wykreśliłabym je ze słownika i najchętniej niczym nie zastępowała 🙂 Czy macie podobnie?

Dieta to w sumie taki partner na dobre i na złe, niestety częściej na złe niż na dobreNie będąc na macierzyńskim już zmagałam się z nią nie raz, nie dwa, nie trzy… Jak się domyślacie z różnym skutkiem. Jak ktoś tylko wymawia słowo dieta, niestety zawsze reaguję zbyt nerwowo…jaka dieta, to wcale nie dieta, po prostu unikam cukru albo jem więcej warzyw. Zawsze siebie oszukiwałam w tej kwestii i zawsze kończyło się tak, że to DIETA mnie pokonała, a nie ja ją.

Jak każda kobieta marzę o smukłej figurze, a już najlepiej być szczupłą i jeść tonę żelek Haribo i ciacha 🙂 Miałam różne momenty, więcej ciałka, mniej ciałka itd. Niestety miarka się przebrała po ciąży!

Podczas, gdy karmiłam piersią waga w magiczny sposób spadała, do tego trochę aktywności i udało mi się szybko wrócić do formy sprzed ciąży. Cieszyłam się, nie analizowałam i myślałam, że tak zostanie na wieki…. Niestety, waga jak zaczarowana zatrzymała się, a następnie drgnęła, ale niestety w złym kierunku…w górę o 1, 2, 3, 4 ,5 kilo!!!!!!!! 5 kilo w ciągu roku wróciło jak w jakimś koszmarnym śnie.

Czas na dogłębną analizę ostatniego 1,5 roku. Jeszcze podczas karmienia piersią, miałam trochę aktywności i naprawdę dobrze się żywiłam. Zależało mi bardzo na tym, żeby dobrze jeść, aby synek miał jak najwięcej mikroelementów itp. Nie jadłam za dużo cukrów, praktycznie zero fast fooda itd. Zapewne jadłam podobnie jest kobiety podczas alergii pokarmowej dziecka. Mama unika przypuśćmy glutenu i nagle ma linię jak osa.

Moim największym błędem było folgowanie sobie w kwestii jedzenia po zaprzestaniu karmienia i totalne zaniedbanie własnych potrzeb jedzeniowych. Wróciłam przede wszystkim do słodyczy, pieczywa i nieregularnych posiłków.

Wiadomym jest, że dziecko musi zjeść w pierwszej kolejności i to śniadanko, drugie śniadanko, przekąski, zupkę , drugie danko, deserek, kolacyjkę (zdrobnienia nieprzypadkowe;)). Po przygotowaniu posiłków dla dziecka i całodniowym podjadaniu mama orientuje się wieczorem, że w sumie to nie zjadła obiadu. Kolejny dzień, mama poszła po rozum do głowy i zakupiła więcej warzyw na przekąski i ugotowała dzień wcześniej obiad. Wszystko super, ale okazuje się, że nie miała mama czasu nawet na obranie tych warzyw, bo dziecko właśnie miało ból brzucha i bolesne wyrzynanie ząbków. Kolejny dzień, mama po nieprzespanej nocy nie ma siły, kupuje bułki na kanapkę i pączka na osłodę życia. ….i jak tu rozplanować dietę.

Wzięłam się za siebie od Nowego Roku i powiem Wam, że postanowienia się trzymam, ale zapał coraz mniejszy. Nie jem znów pieczywa i słodyczy. Bez pieczywa da się żyć, ale te słodycze…są dla mnie jak narkotyk 🙂 Szukam alternatywy cały czas i znalazłam póki co daktyle i “kulki mocy” 🙂 Przepis na kulki znajdziecie pod koniec artykułu. Poza tym jadam nie najgorzej, bo jem mało przetworzonych rzeczy, a fast food od święta. Czemu więc ta waga mnie tak nie lubi..

Miało też być więcej aktywności, a więc oprócz fitnessu z Janem zaczęłam ćwiczyć z dziewczynami z youtube’a w gepardzich getrach. Tak mnie dziewczyny urządziły ( prawdopodobnie bez odpowiedniej rozgrzewki), że miałam początkowo ból w plecach, a następnie paraliż jakiegoś mięśnia i nie mogłam się ruszyć. Co za los, kiedy już było naprawdę dobrze i straciłam 400 gram przez tydzień czasu, nagle kaleka. Pozostaje mi chwilowa rehabilitacja i cóż za zrządzenie losu… DIETA 🙂

Nie poddam się bez walki, trzymajcie kciuki, a ja Was poinformuję za jakiś czas czy projekt plaża się udał;)

Powiem Wam, że po tym artykule nadal nie wiem jak gubić sprawnie kilogramy, ale chociaż opatrzyłam się ze słowem DIETA i nie wydaje się takie straszne 🙂

KULKI MOCY

składniki:

  • szklanka orzechów włoskich
  • ½ szklanki daktyli
  • szklanka płatków owsianych
  • ½ szklanki amarantusa
  • wiórki kokosowe do obtoczenia kulek

Wykonanie:

Moczę przez godzinę lub 2 orzechy włoskie oraz daktyle w wodzie mineralnej. Kiedy namokną, odlewam wodę. Wsypuję do miski orzechy, daktyle, amarantus i płatki owsiane i wszystko miksuję. Formuję kulki i obtaczam w wiórkach kokosowych. Można użyć do tego celu również sezamu lub kakao. Wkładam do schłodzenia do lodówki i za kilka godzin mam tę moc 🙂   


Share this Story

Polub mój profil na Facebook by otrzymywać więcej takich informacji
⬇️⬇️⬇️

Komentarze Facebook

MamaWarszawianka @ Insta

  • Jesienny promyczek #mamawarszawianka #instalike #instamama #instasyn #cieplo #jesiennie #autumn #jesien #slonecznydzien #barwyjesieni #lubiejesien #milegodnia
  • Nowy wpis na blogu, tym razem dyniowo mi.#mamawarszawianka #instamama #dynia #pumpkin #pomyslnaweekend #farmadyn
  • Miłego dnia #mamawarszawianka #instamama #instafollow #flower #nature #takpoprostumilegodnia
  • Jesienne klimaty #mamawarszawianka #instalike #instamama #intafollow #autumn #roses #photography #camera #walnut #iloveautumn #orzechywloskie #roze #jaktunielubicjesieni
  • Nie z tego świata :) #mamawarszawianka #instamama #instasyn #prawiejakzarchiwumx #malyodkrywca #poznajemy świat #magic #zwyklazjezdzalniaailetajemnicy #wszystkiemiejscaodkryteprzezjana #przedsynkiemniematajemnic
  • Kubek warszawianki, dzięki dziewczyny! #mamawarszawianka #kubek #prezent #gift #superniespodzianka #mojwlasnykubek #kubekzlogo #coffe #cake #coffecake #wmamiewarszawiancekawasmakujenajlepiej
  • Pan Muminek #mamawarszawianka #instamama #instasyn #jesiennyspacer #trochelatatejjesieni #zbieramykasztany #spaciren #lapiemysloneczko
  • Rabat na kawkę na specjalne hasło :) Do zrealizowania w kawiarni Anse Kabanse #mamawarszawianka #instamama #instafollow #jesien # rabat #znizka #pysznakawka #kawkajesienia #rabacikspecjalniedlawas