Triki Warszawianki

Jak nauczyć dziecko jazdy na dwóch kółkach bez kija i bocznych kółeczek?

Sami w to nie mogliśmy uwierzyć. Jako rodzice Janka mamy taką przypadłość, że zanim czegoś spróbujemy robimy duże rozeznanie tematu, aby jak najlepiej się przygotować do czekających nas wyzwań. Generalnie w przypadku roweru tak właśnie było.

Pierwszy rowerem synka był rower biegowy. Trochę się obawialiśmy czy 2 latek sobie poradzi, ale patrząc dookoła to dużo młodsze dzieci radziły sobie wyśmienicie. To pytanie pozostaje jak zawsze, jaki rower? Jak duży? Jak ciężki? itd… Myślę, że to dylemat nie jednego rodzica. Trochę się naszukaliśmy i najbardziej do gustu przypadł nam pojazd marki PUKY.

Nauka jazdy na biegowym rowerku nie była banalnie prosta. Na początku synek po prostu rzucał nim w kąt, bo nie miał ochoty jeździć. Pierwsze dwa spacery nieśliśmy go za nim, ale stwierdziliśmy, że nic na siłę. Za trzecim podejściem udało się i chętnie sprawdził o co w zasadzie chodzi z tym rowerkiem. Ważne jest, aby na początek wybrać teren dość miękki, bez wzniesień, może nawet z lekkim pochyleniem. Kask to podstawa, aby dziecko nie zraziło się przez większy upadek. Za każdym razem coraz sprawniej wychodziło łapanie równowagi i nie wiadomo w którym momencie Janek zaczął tak szybko jeździć, że nie mogliśmy go dogonić 😛 Nauka jazdy na rowerku biegowym sprawia dzieciom dużą przyjemność, mija jesień, zima, wiosna, lato i okazuje się, że Janek jeździł na nim przez cały rok. Rowerki PUKY mają tę zaletę, że dzięki regulowanym komponentom rosną razem z dzieckiem. Dlatego Janek jeździł na nim prawie do 4 lat 😛 Oczywiście jako mama (trochę przewrażliwiona) obawiałam się, aby synek nie wjeżdżał w niebezpieczne miejsca. Oczywiście trzeba milion razy tłumaczyć, jednak przede wszystkim pilnować. Trochę się za nim nabiegaliśmy i jeszcze nabiegamy 🙂 Natomiast nigdy nie pozwalaliśmy mu jeździć po ścieżkach rowerowych. Na to jeszcze przyjdzie odpowiedni moment.

Nadeszła jednak chwila na awans rowerowy i w końcu na naukę jazdy na dwóch kółkach. Janek już wspominał, że marzy o takim rowerze, koledzy mają, on też by chciał.

Dlaczego rowerek PUKY?

1. Producent – ®PUKY to jedyny producent europejski który od 75 lat produkuje wyłącznie pojazdy dla dzieci. A produkując je, wspiera się o wiedzę pediatrów.

2. Komponenty: do rowerów montowane są komponenty przeznaczone dla dzieci, jednocześnie większość części dostępnych jest w sklepach rowerowych a unikalne komponenty zawsze można domówić na stronie www.puky.pl a producent gwarantuje dostępność części zamiennych do 10 lat od zakończenia produkcji modelu. 

3. Wytrzymała rama i 5 lat gwarancji na ramę, widelec i kierownicę

4. Hamulce są dostosowane do małych rączek dziecka.

5. Łatwość wsiadania

6. Ekologia – czyli ślad węglowy. 

– Rowery PUKY nie pływają po całym świecie by po wielu tygodniach spędzonych na statku dojechać do magazynu „producenta” czyli właściciela nazwy rowerka. Są produkowane bardzo blisko nas.

– Są mega wytrzymałe i dzięki temu mogą służyć przez wiele lat dla wielu dzieci, więc to również wpływa na ekologię.

7. To jest bardzo emocjonalne, ale dla mnie ważne. Nie każdy wie, można wyszperać te informacje, że PUKY to nie tylko producent, ale również zakład pracy chronionej. PUKY zatrudnia osoby z różnego rodzaju niepełnosprawnościami, umożliwiając im tym samym integrację ze społeczeństwem poprzez pracę. Każdy/a z nas która zetknęła się z tym problemem, wie jak to jest ważne.

Domyślacie się co dostał Janek na Dzień Dziecka, właśnie swój wymarzony rower. Jako, że jesteśmy przywiązani do marki, rozpoczęliśmy poszukiwania wśród rowerków PUKY. Znaleźliśmy taki piękny piracki, idealny dla pirata drogowego 🙂 Ten rower wyglądał nam na bardzo wygodny, praktycznie jak miejski. Bardzo wygodna jest niższa aluminiowa rama, synek nie ma problemu z wsiadaniem i zsiadaniem z roweru. Jego waga też jest odpowiednia ok 9 kg, ale w tej wadze rowerek posiada solidne błotniki i bagażnik. W rzeczywistości, więc sam rowerek jest o wiele lżejszy. Dzięki odpowiedniej wadze jest stabilny, a my możemy też go unieść w razie potrzeby. Hamulec posiada ręczny i nożny co też ułatwia dziecku bezpieczne hamowanie.

Wracając do meritum czyli samej nauki jazdy…Naczytaliśmy się z mężem informacji jak wszelkie pomoce do nauki jazdy przeszkadzają zamiast pomagać. Trochę nie chciałam w to wierzyć, sama pamiętam jak rodzice latali za mną z kijkiem, a ja i tak upadałam na każdym zakręcie. Niemniej miałam około 7 lat i nie było kiedyś rowerków biegowych. Co się okazuje, prawdą jest, że teraz dzieci bardzo wcześnie rozpoczynają przygody nauki jazdy na rowerkach biegowych czy hulajnogach. Dzięki temu bardzo dobrze łapią balans, ćwiczą równowagę i mają bardzo dobry trening podczas którego pracują obie półkule mózgowe. Jednocześnie nabywają orientacji przestrzennej. Jak się przekonaliśmy z użytkowania rowerku biegowego płyną same korzyści dla dzieci jak również ich rodziców. W tym tkwi cały sekret, dla dziecka, które wcześniej jeździło na biegówce jest dużo prościej nauczyć się jeździć na dwóch kółkach. Janek jeździ już bardzo ładnie, a na rowerze z pedałami jechał zaledwie cztery razy. Nie jest nadzwyczaj dobrze skoordynowany, więc ewidentnie dużą pracę zrobił poprzedni rowerek. Po rozmowach ze znajomymi okazuje się, że np. kółeczka boczne czy bieganie z kijkiem, jeżeli wcześniej dziecko miało styczność z rowerem biegowym może tylko narobić kłopotów. Czasem dzieci jeżdżą rok z kółeczkami i buntują się, jeżeli tylko rodzice chcą je odkręcić. Inni biegają z kijkiem cały czas, bo dziecko nie może poczuć się pewnie bez pomocy.

Jeżeli macie taki dylemat to naprawdę spróbujcie pojechać bez pomocników (oczywiście o ile dziecko jeździło wcześniej na rowerku biegowym). Nawiasem mówiąc dla dzieci, które nie miały okazji jeździć na rowerku biegowym w wieku 2 lat, można też znaleźć większy rowerek biegowy np. LR XL. Najtrudniejsze jest dla dziecka ruszanie i to jest całkowicie naturalne. Dlatego wybierzcie na początek teren trawiasty z delikatnym pochyleniem, aby upadki były miękkie. Pedałowanie to coś nowego dla dzieci, więc oczywiście trzeba dać chwilę i przez moment przytrzymać dziecko podczas ruszania i nauki pedałowania. Naturalnie też nauka zawracania czy skręcania przychodzi z czasem. My zjeżdżaliśmy z małej górki, następnie niosłam rower pod górkę, aby Janek zjechał kolejny raz. Jak dzieciom uda się złapać równowagę i kawałek przejechać my robimy oczywiście wielkie owacje i oklaski, a dziecko i tak ma dużą satysfakcję i chce spróbować swoich sił kolejny raz. Z praktycznych porad mogę jeszcze polecić Wam w przypadku nauki jazdy na rowerku biegowym oraz nauki na dwóch kółkach możecie dziecku założyć wygodne spodenki oraz buty, których Wam nie szkoda, my już straciliśmy dwie pary, w których czubki służyły za najlepszy hamulec 🙂 Na drugą lekcję nauki wybraliśmy już teren prosty, bardzo szeroką przydrożną zamkniętą drogę bez ruchu rowerowego czy samochodowego. Znowu sukces i do tego Janek nauczył się ładnie ruszać. Grunt to cierpliwość i zasada nic na siłę, nie dziś to jutro i na pewno się uda. No to szerokiej jazdy kochani!


Share this Story

Polub mój profil na Facebook by otrzymywać więcej takich informacji
⬇️⬇️⬇️

Komentarze Facebook